Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie. (Flp.4.13)
Radykalne wybaczenie - czy potrafisz przebaczać?
Nie będziemy zdrowi dbając wyłącznie o ciało. Kumulująca się złość, obwinianie innych o wszystkie nasze niepowodzenia, brak przebaczenia. Sprawiają, że chorujemy. Wybaczenie przynosi wolność, bez której żaden detoks nas nie uleczy. Przebaczając, uwalniamy również inne osoby z ciągłego poczucia winy.
Chciałbym zachęcić was, byście podczas programu Jaglany Detoks zadali sobie kolejne pytanie: czy przypadkiem nie macie w sobie jeszcze zranienia, które należałoby wykorzenić.
 
Jak podkreślałem w poprzednich rozdziałach, nasze nabyte choroby zaczynają się najczęściej wówczas, kiedy tracimy równowagę duchowo-emocjonalną. Rozpad tego balansu pomiędzy cnotą i wadą, który prowadzi człowieka do cierpienia, opisuje już w swoich dziełach św. Hildegarda z Bingen, uznając go za przyczynę niemal każdej dolegliwości. Przyzwyczailiśmy się, że chorobę traktujemy jako objaw zewnętrzny, zapominamy często, że problem tkwi o wiele głębiej. Kiedy człowiek zostaje w jakiś sposób zraniony lub skrzywdzony, pojawia się problem z przebaczeniem. Należy oczywiście odróżnić sytuacje, kiedy faktycznie czujemy się zranieni – można bowiem zostać ośmieszonym i skrytykowanym, ale nie poczuć się zranionym lub poczuć się dotkniętym zniewagą, choć nic wielkiego się nie wydarzyło. Prawdziwe i dotkliwe zranienie pojawia się najczęściej, kiedy czujemy się rzeczywiście upokorzeni przez kogoś, kogo kochamy. Warto wyleczyć tę najczulszą duchową strunę naszej natury.Chciałbym zachęcić was, byście podczas programu Jaglany Detoks zadali sobie kolejne pytanie: czy przypadkiem nie macie w sobie jeszcze zranienia, które należałoby wykorzenić. Trzeba zapamiętać, że radykalne wybaczenie nie ogranicza się tylko do zapomnienia, ale polega na świadomym oczyszczeniu duszy, w której zamiast rany pojawi się poczucie akceptacji i wzajemnej miłości. To trudny proces, zwłaszcza przy głębszych ranach, ale poprzez właściwą terapię możliwy i – dla odzyskania pełnego zdrowia – konieczny. Brak akceptacji i wzajemnej miłości utrudniają także leczenie chorego, ponieważ miłość jest naszym najważniejszym lekarstwem.
Pierwszym etapem na drodze do uzdrowienia jest uznanie, że zranienie istnieje. Trzeba je wydobyć na zewnątrz, najlepiej spisać sobie na kartce. Dopiero wówczas staniemy w prawdzie wobec siebie i przyczyny naszego cierpienia.
 
Kolejny etap to przypomnienie sobie naszej reakcji na czyn, który nas zranił. Tutaj musimy zadać sobie ważne pytanie: czy nasza reakcja była wyrazem złości, wewnętrznego gniewu czy tylko użalaniem się nad sobą. Należy też określić czy zostaliśmy dotknięci powierzchownie, czy aż do samej głębi. Nierzadko korzenie naszego cierpienia tkwią w starych niezabliźnionych ranach.
 
Teraz, świadomie stojąc wobec pragnienia, aby uleczyć się z trudnej przeszłości, należy sprowadzić zranienie na swoje miejsce. Co to oznacza? Otóż, człowiek zraniony może bagatelizować swoje zranienie lub nadać mu wręcz przesadne znaczenie. Istotą sprowadzenia zranienia na swoje miejsce jest jego uznanie oraz nadanie mu właściwych proporcji.
 
Następnym krokiem w drodze do uzdrowienia wewnętrznego jest pełne i świadome zaakceptowanie zdarzenia, które doprowadziło do zranienia. Niestety znaczna część naszego cierpienia bierze się z pragnienia, a nawet woli, aby to zdarzenie nie zaistniało. Pomimo starań, nie możemy zrobić nic, aby się tego pozbyć. Wewnętrzna walka jest wielkim ciężarem, więc im szybciej uznamy, co nas zraniło, a szczególnie że jest to wydarzenie nieodwracalne, tym lepiej. Wtedy możemy dopiero w pełni myśleć o uzdrowieniu.
 
Teraz musimy zadać sobie radykalne pytanie: czy chcemy być uzdrowieni? Czy akceptujemy ten fakt z wiarą i pełną ufnością? Nasz wewnętrzny dramat polega właśnie na tym, że nasze zranienie najczęściej nikogo nie obchodzi. W ten sposób z czasem można nawet „pokochać” swoje cierpienie i nosić je w sobie, ustawiając się w pozycji ofiary i sygnalizując otoczeniu: „nie dotykaj mnie, sam sobie poradzę”. Jednak, aby zostać zdrowym, trzeba wyrwać się z tej pułapki, nie rozczulać się nad sobą, tylko z wiarą wejść na drogę uzdrowienia.
 
Na ostatnim etapie trzeba sobie uświadomić, że nasze najgłębsze zranienia może uleczyć wyłącznie Bóg. Całkowite uzdrowienie oparte na Bożym miłosierdziu nie jest bowiem owocem naszej walki czy psychoterapii, ale modlitwy opartej na naszej wierze. Aby tego doświadczyć, trzeba więc wykonać najważniejszy krok. Zbliżyć się do Boga.
  
____________
 
 

Natomiast Bóg zadziała natychmiast! Stawia tylko jeden warunek: uwierzcie w to! Aby więc pozwolić Mu wejść w swoje życie i cierpienie, musicie w sercu usłyszeć Jego głos, który usłyszał wspomniany paralityk: „Wstań, weź swoje nosze i chodź!” (J 5,8). Wtedy dopiero zacznie się początek waszego uzdrowienia!

 
____________

Proponowane artykuły

Wybierz jedną z kategorii lub rozwijaj się w każdej z nich