Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie. (Flp.4.13)
Biegaj z uśmiechem, czyli slow jogging
W codziennym biegu ciężko jest nam zwolnić. Wszech obecny stres kulturowy narzuca pewne tempo, do którego trzeba się przystosować. Nie umiemy odpoczywać. Nawet aktywność fizyczna, która powinna relaksować i przynosić radość wypełniona jest presją i walką ze swoim ciałem. Slow jogging jest rozwiązaniem właśnie dla tych chcących odzyskać pogodę ducha i witalność.
 

To sposób nie tylko na doskonałe zdrowie i codzienną aktywność bez kontuzji, ale przede wszystkim wspaniała aktywność w niemal każdym programie detoksykacji. Slow jogging można określić jako spacer na łonie natury, pozwalający na swobodną rozmowę i wspólną radość z ruchu na świeżym powietrzu.

Któż z nas nie pamięta swobodnego truchtania na lekcjach wychowania fizycznego.
Niby takie powolne i ociężałe ruchy, a jednak okazuje się, że kiedy regularnie potruchtamy, choćby 30 minut dwa lub trzy razy w tygodniu, możemy poczuć się zdrowsi i witalni. A z czasem, bez większego wysiłku, wręcz przeżywać drugą młodość! Trzeba jednak podkreślić, że podczas diet detoksykacyjnych, a szczególnie w trakcie kilkudniowego postu, należy uprawiać umiarkowaną aktywność.
 
Dlaczego? Otóż jeżeli w pierwszych dniach detoksu pojawiają się bóle głowy lub skurcze mięśni, możemy przypuszczać, że nasza krew nie jest w najlepszej kondycji i prawdopodobnie mamy poważne deficyty mikro- i makroelementów, w tym głównie potasu i magnezu. Dlatego przed zaplanowaniem detoksu, warto zerknąć na swój obecny stan zdrowia oraz dotychczasowe nawyki żywieniowe i zadbać o taką aktywność, która we właściwy sposób usprawni kanały detoksykacyjne. Slow jogging, czyli truchtanie z ciągłym uśmiechem, pragnę gorąco polecić wszystkim, którzy planują detoks – nawet zimą. To sposób nie tylko na doskonałe zdrowie i codzienną aktywność bez kontuzji, ale przede wszystkim wspaniała aktywność w niemal każdym programie detoksykacji. Slow jogging można określić jako spacer na łonie natury, pozwalający na swobodną rozmowę i wspólną radość z ruchu na świeżym powietrzu. Aby osiągnąć sukces, najistotniejsze jest utrzymanie właściwego tempa, umożliwiającego nam ciągły uśmiech na twarzy. To niby proste, a jednak mój pierwszy slow jogging okazał się z czasem zbyt szybki. Trzeba dopasować tempo do siebie. Radość przede wszystkim! Należy zapamiętać, że tempo może być dla każdego zupełnie inne. Przy slow joggingu najbardziej polecane jest tempo w momencie wzrostu poziomu mleczanu we krwi. Dla osób o słabej kondycji wynosi ono mniej więcej 4 km/h. Przejdźmy jednak do samej techniki biegu. Ważne jest, aby „lądować” na śródstopiu, a nie na piętach. Chodząc, zazwyczaj stawiamy kroki na piętach.
Jednak przy bieganiu wiąże się to ze sporym ryzykiem urazów. Nie stawiajcie więc stóp w jednej linii – starajcie się poruszać dwoma równoległymi torami. Dzięki temu oszczędzacie energię wykorzystywaną na skręty tułowia podczas biegu jednotorowego. Rozluźnijcie ramiona, łokcie trzymajcie zgięte pod kątem 90 stopni. Zwróćcie uwagę na kadencję, czyli na częstotliwość stawianych w biegu kroków.
 
Przy slow joggingu zalecana liczba kroków to 180 na minutę, czyli 45 na 15 sekund. Nie kontrolujcie oddychania, zdajcie się na naturalny instynkt. Aby zapewnić sobie korzyści zdrowotne, warto truchtać minimum 180 minut w tygodniu.
 
 
 
Wielu biegaczy nie zdaje sobie sprawy, że przekracza tempo odpowiednie dla ich indywidualnej wydolności organizmu. Bieg staje się czasem zbyt forsownym wysiłkiem, niekojarzącym się z niczym przyjemnym. To dlatego początkujący biegacze tak szybko się zniechęcają i porzucają swoją przygodę z tym sportem. Ze slow joggingiem jest zupełnie inaczej, bo tempo dopasowane jest do możliwości każdego z trenujących. Biegajcie slow, bez kontuzji i oczyszczajcie organizm!

Proponowane artykuły

Wybierz jedną z kategorii lub rozwijaj się w każdej z nich